Schwarzkopf Gliss Kur BB Cream 11 w 1 Hair Repair®

Jakiś czas temu trafiłam w Biedronce na Balsam upiększający 11 w 1 od Gliss Kur, cena była kusząca – około 10zł za tubkę 50ml (normalnie kosztuje około 17,99zł) i postanowiłam spróbować, bo wciąż szukam idealnego produktu, który opanuje moje wiecznie puszące się włosy  (czasami po umyciu głowy, gdy niczego nie nałożę na włosy mam fryzurę jak Einstein 🙂 ).

Schwarzkopf Gliss Kur BB Cream 11 w 1 Hair Repair

Producent pisze:

„Balsam upiększający włosy z kompleksem z płynną kreatyną do codziennego stosowania to 11 korzyści podczas 1 aplikacji:
1. Jedwabista miękkość.
2. Lśniące refleksy.
3.Ochrona przed rozdwajaniem się końcówek.
4. Przeciwdziałanie łamliwości.
5. Zmysłowa sprężystość.
6. Kontrola puszenia się włosów.
7. Odporność i siła.
8. Naturalna objętość.
9. Promienny blask.
10. Ułatwione rozczesywanie.’’

Brzmi bardzo kusząco, dlaczego by nie spróbować? 🙂

11 korzyści w 1 małej tubce… trzeba to sprawdzić

Krem jest w miękkiej tubce, z otwieraniem typu klik, jak dla mnie bardzo praktyczne i wygodne. Ma biały kolor i  konsystencję bardziej przypominającą gęste mleczko niż krem i trzeba uważać, by nie wycisnąć zbyt dużej ilości produktu- zaleca się stosowanie porcji wielkości orzecha laskowego (na moje włosy taka, a nawet ciut mniejsza ilość  jest odpowiednia). Ma piękny, delikatny zapach, który bardzo przypadł mi do gustu.

Po otwarciu tubki widzimy produkt o konsystencji mleczka, który świetnie rozprowadza się na wilgotnych włosach.

Jeśli chodzi o skład to prezentuje się całkiem przyzwoicie, głownie emolienty, substancje o działaniu antystatycznym, jest nawet filrt UV, są też konserwanty, ale w typowo drogeryjnych kosmetykach nie unikniemy tych składników.

Krem powinno się stosować na umyte suche włosy bez spłukiwania. Mi ta forma aplikacji nie przypadła do gustu, bo nawet mała ilość produktu sklejała i obciążała mi włosy. Postanowiłam nakładać go na włosy wilgotne i to był strzał w 10, bo mogłam o wiele dokładniej go rozprowadzić (konsystencja mleczka jest do tego idealna), a wilgotne włosy miały szanse wchłonąć o wiele więcej składników odżywczych. Po wyschnięciu nie są tak napuszone, końcówki są nieco dociążone, ale włosy wyglądają świeżo i lekko (nie nakładam kremu na skórę głowy, tylko do wysokości ucha). Są bardzo miękkie i delikatne, świetnie się rozczesują, a końcówki nie plączą się. Jeśli chodzi o blask to nie zauważyłam większej różnicy w stosunku do samego jedwabiu, którego używam naprzemiennie z kremem BB. Końcówki moich włosów są w dobrej kondycji, nie widzę by się rozdwajały czy łamały, ale czy to zasługa tylko kremu BB Gliss Kur- nie wiem, myślę że każdy specyfik, którego używam dołożył swoją cegiełkę do sukcesu.

Ogólnie jestem zadowolona z kosmetyku, może nie daje tak spektakularnych efektów jakie obiecuje producent, ale przynajmniej na moich włosach sprawdza się dobrze. Najbardziej zależało mi na ograniczeniu efektu puszenia się włosów, ale bez ich obciążania – i to produkt mi zapewnił. Używam go po co drugim myciu włosów więc z wydajnością nie jest źle, ale i tak uważam, że cena regularna jest trochę za wysoka (mam nadzieje, że częściej będę trafiać n promocje). Polecam wypróbować produkt i samemu przekonać się czy przypadnie Wam do gustu czy nie, w końcu każde włosy mają inne potrzeby i różnie reagują na kosmetyki.

 

Pozdrawiam Was w ten szary, smutny dzień i przesyłam odrobinę pozytywnej energii :*

 

 

Reklamy